ROZDZIAŁ 3
Plan Dumbledore'a
- Proszę pana?
Dumbledore podniósł głowę znad swojego biurka a jego oczy błysnęły łagodnie zza okularów-połówek.
- Ach, młody Remus. Jak się czujesz?
Remus ruszył powoli w stronę biurka, przyglądając się gabinetowi. Był ogromny! Dookoła wisiało pełno portretów byłych dyrektorów. Na podłodze leżała masa dziwnych sprzętów. Jeden z nich widział już kiedyś w swoim domu. Tata pokazywał mu go, gdy był mały. Jednak on zniszczył to, gdy miał pięć lat. Zamachnął się i bez zastanowienia rozbił zdobione szkło. Remus płakał wówczas i przepraszał przez kilka dni za wyrządzoną szkodę. Ojciec już więcej nie kupił takiego sprzętu.
- Siadaj chłopcze - powiedział Dumbledore wskazując głową na krzesło naprzeciwko biurka. - Chciałbym z tobą porozmawiać o twojej nauce w Hogwarcie.
Remus kiwnął głową i zajął miejsce. Spojrzał na dyrektora. Jak najpotężniejszy czarodziej na świecie mógł być taki... Stary?
- Cóż, czekaliśmy na twoje przybycie - powiedział odsuwając na bok swoje papiery i składając ręce na biurku. Wlepił w niego przenikliwy wzrok. - Jest mi niezwykle miło powitać cię w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Jestem Albus Dumbledore, dyrektor. A to profesor Sprout i profesor Snorks. Dwie postacie jakby wyłoniły się zza krzesła dyrektora. Remus wytrzeszczył lekko oczy. Nie zauważył kiedy wchodzili. Kobieta miała lekko wilgotne włosy, natomiast mężczyzna, profesor Snorks, był wielki i wyglądał dość... Niebezpiecznie. Jego ręce były większe niż wcięcie w talii Remusa, a głowa lśniła łysiną. Skrzyżował ręce na piersiach i uśmiechnął się do drżącego w krześle przy biurku chłopca.
- Profesor Snorks uczy numerologii, natomiast profesor Sprout zielarstwa. Będą ci towarzyszyć w tunelu każdego miesiąca - powiedział spokojnie Dumbledore.
- Przepraszam, dyrektorze - wtrącił się Remus. Był w szoku. Co on właściwie robi? To nie było w jego stylu. - Nie bardzo rozumiem co ma pan na myśli mówiąc tunel.
Dumbledore pokiwał głową i zachichotał.
- Och, jasne, że nie wiesz. Przepraszam, panie Lupin. Czasem jestem nieco roztrzepany. Opracowaliśmy pewien sposób, ostrożny sposób... Na twoje comiesięczne transformacje.
Wstał i powoli przeszedł w stronę okna. Księżyc lśnił na niebie. Remusa zalała fala strachu.
- Musiałeś słyszeć jak przed ucztą wspominałem o Wierzbie Bijącej, prawda? - zapytał, wyglądając przez okno.
- Tak, profesorze - odpowiedział cicho Remus. Cały czas wpatrywał się w księżyc. Och, dlaczego Dumbledore kazał mu na niego patrzeć? Przecież dobrze wiedział, co wzbudza największy strach w sercu małego chłopca.
- Cóż, zasadziliśmy to drzewo ze względu na ciebie - Dumbledore odwrócił się w stronę Lupina. - Każdego miesiąca profesor Sprout i profesor Snorks będą odbierać cię z pokoju wspólnego. Profesor Sprout zajmie się unieruchomieniem wierzby, podczas gdy ty wraz z profesorem Snorksem zejdziecie do tunelu, który jest w niej ukryty. Na jego końcu znajduje się mała chata, osadzona na jednym ze wzgórz w Hogsmeade. Wszystko jest zabite dechami, więc nie martw się, będziesz tam zupełnie sam. Jeśli profesor Snorks upewni się, że jesteś bezpieczny, wróci do Hogwartu na noc. Następnego ranka przyjdzie po ciebie pod wierzbę i odprowadzi na pierwszą lekcję.
Remus pokiwał głową. - Więc... Będę sam?
- Przykro mi to powiedzieć, ale tak - Dumbledore pokiwał powoli głową i podszedł do niego. - Nie jestem w tych sprawach ekspertem, ale wiem, że podczas przemian nie masz żadnej kontroli nad swoim ciałem. Nie mogę ryzykować niczyjego życia, Remusie. A co gorsza, nie chcę, żebyś ty miał kogoś na sumieniu. - Dumbledore stanął tuż nad chłopcem. - Żyjemy w czasach pełnych wątpliwości i strachu. Chcemy, żebyś był bezpieczny. dlatego prosiłbym cię, żebyś nikomu o tym nie mówił. Świat jest okrutny, a ja chciałbym, żebyś spędził najlepsze lata swojego życia tu, w Hogwarcie. Zrozumiałeś?
- Tak profesorze, zrozumiałem - powiedział ponuro Remus. Oczywiście, że nikomu nie powie o tym, jaki jest. Gdyby to od niego zależało, to tylko Dumbledore by wiedział. Nie mógł znieść sposobu w jaki patrzą na niego inni nauczyciele.
- A więc dobrze. Mam nadzieję, że twoja sierpniowa przemiana przebiegła bez komplikacji?
- Tak profesorze - odpowiedział Remus. Zeszły piątek spędził wyjąc samotnie w swoim pokoju i gryząc poduszki.
- Cieszę się. Następna pełnia będzie 27 września. Czekaj na tę dwójkę koło szóstej wieczorem w pokoju wspólnym.
- Dziękuję dyrektorze, zrozumiałem - odparł Remus i wstał. Chciał już znaleźć się w swoim łóżku. Był strasznie zmęczony.
- Profesor Sprout odprowadzi cię do swojego dormitorium - powiedział Dumbledore, uśmiechając się ciepło do Remusa. - I pamiętaj. Potwór istnieje tylko ponieważ nazywamy go potworem.
Remus nie wiedział o co chodzi dyrektorowi jednak pokiwał głową i podążył za profesor Sprout w stronę wyjścia, a następnie w górę po schodach.
Drzwi otwarły się i oczom Jamesa, Syriusza i Petera okazał się pokój z pięcioma łóżkami. Na jednym z nich siedział już chłopak wypakowujący swoje rzeczy z kufra. Podniósł wzrok gdy trójka weszła do dormitorium.
- O, cześć. Musicie być pozostałym pierwszoroczniakami - powiedział wstając z łóżka. - Jestem Darryl. Miło mi was poznać.
Peter zerknął nerwowo na Jamesa i Syriusza i zaczął: - Mi również jest...
- Tak, nieważne - przerwał mu Syriusz rozglądając się na boki. Które będzie najwygodniejsze? Te najbliżej okna, czy może drzwi?
Przekroczył pokój i wskoczył na łóżko przy drzwiach. James złapał swój kufer i zajął miejsce tuż przy łóżku Syriusza. Peter wyszarpał swoją dłoń z uścisku Darryla i podążył za Jamesem. Jedno łóżko wciąż zostawało wolne, jednak stał już przy nim kufer podpisany R.J. Lupin.
- Mój brat trafił do Slytherinu - powiedział Darryl. - To zabawne. Jeden Avery trafił do Gryffindoru, a drugi...
- Lupin, hm? - mruknął James, podchodząc bliżej kufra. - To nie ten dziwny chłopak z mysimi włosami?
- Też mi się tak wydaje - odparł Syriusz robiąc fikołka na łóżku. Jego ciało pragnęło położyć się i zasnąć. - To ten, co nauczyciele na niego dziwnie patrzą, nie?
- Tak - powiedział Peter kiwając głową, jednak nie powiedział nic więcej, tylko opadł na łóżko i chrapnął cicho.
- To, że ktoś jest trochę inny, nie znaczy, że musicie od razu tak o nim gadać - odparł Darryl, wracając do rozpakowywania swoich rzeczy. James rzucił mu krótkie spojrzenie. Świetnie, jeden z przygłupów musiał trafić się akurat w ich dormitorium. Będzie z niego kupa frajdy. Syriusz zdawał się myśleć o tym samym, bo parsknął cicho obracając się na drugi bok.
Było już późno, kiedy Remus przyszedł do dormitorium. Wszyscy już spali i chrapali. Zauważył swój kufer oparty o jedyne puste łóżko stojące w rogu. Odizolowane od reszty. A może to była tylko jego wyobraźnia? Blady, czarnowłosy chłopak z łódki. I jego przyjaciel okularnik. I Peter, którego wyciągnął z wody. Ostatniego chłopca, leżącego z maską na oczach nie znał. Ostrożnie przeszedł na palcach w stronę swojego łóżka i otworzył kufer. Na górze leżał liścik od ojca. Remus uśmiechnął się lekko do siebie i wyjrzał przez okno. Z tego miejsca księżyc nie był widoczny. Dostrzegł jedynie cień wijącego się drzewa. To była wierzba bijąca, której gałęzie uderzały co chwilę o ziemię.
Chłopak położył się w łóżku i zamknął oczy. Nie miał siły, żeby się przebrać. Zamknął oczy i odpłynął w krainę snów.

Świetny rozdział. Kim jest Darryl? Czy tylko ja go nie kojarzę? A może go wymyśliłaś? No, cóż, okaże się. Ja nie czytam dużo blogów o huncwotach. O ile się nie mylę to tylko dwa :) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, robi się bardzo ciekawie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuńhttp://harrypotter-prawdziwahistoria.blogspot.com/
http://deepingreylife.blogspot.com/
Darryl jest postacią wymyśloną na potrzeby dalszego rozwoju akcji :D Ale nazwisko Avery i brat w Slytherinie powinno nieco wyjaśnić :)
Usuń